Oświadczenie kolektywu Reaktor w sprawie ostatnich zatrzymań

W nocy z 2 na 3 marca dwoje członków_kiń kolektywu zostało zatrzymanych podczas tworzenia politycznego grafitti na ulicy Krakusa w Krakowie. Akcja była związana z piątą rocznicą morderstwa  warszawskiej działaczki lokatorskiej, Jolanty Brzeskiej. Standardową procedurą przy takich zatrzymaniach jest kara mandatu lub szybkie postawienie zarzutów, jednak policjanci posuneli się znacznie dalej. Poza dwudniowym zatrzymaniem, pobraniem odcisków palców i danych biometrycznych doszło do przeszukania mieszkań i samochodów, zarekwirowania wierzchnich ubrań i telefonów wraz z pamięcią, a nawet do pobrania wymazu spod paznokci (procedura stosowana w przypadku oskarżeń o morderstwo). Trzeba też wspomnieć o żartach-groźbach przemocy wobec zatrzymanych i ich bliskich (“może was chociaż pobić, skoro wasi znajomi już protestują”, “jak nie podasz adresu zamieszkania, to odwiedzimy twoją matkę”, “co? boisz się policji!?”), przetrzymywaniu godzinami bez dostępu do wody i jedzenia, utrudnianiu kontaktu z prawnikiem i wymuszaniu zeznań za pomocą kłamstw czy dwukrotnymprzeszukaniu osobistym na “dołku”. Ostatecznie wniesione zostaną do prokuratury zarzuty o zniszczenie mienia – to ciekawe, że ta niewielka grafika staje się przedmiotem sprawy sądowej, podczas gdy wieloletnie zaniedbania zarządu budynków komunalnych, który nieudolnie zarządzając zabytkowymi kamienicami odpowiada za straty opiewające na miliony złotych oraz takie skandale jak nielegalne eksmisje przechodzą w „państwie prawa” bez echa.

Jpeg

Prowadzący postępowanie policjanci sami zdawali się zdziwieni skalą przedsięwziętych wobec nas środków – komentując niejednokrotnie, że rozkaz trafił do nich z góry. To tym bardziej utwierdza  nas w przekonaniu, że nikomu w całej tej sprawie nie chodziło o rzekome „niszczenie mienia” – stawką była i jest jawnie polityczna treść naszych działań. Głos upominający się o sprawiedliwość dla Jolanty Brzeskiej nie bez przyczyny jest kryminalizowany przez państwowy aparat represji. Pamięć o osobie walczącej z procesami (re)prywatyzacyjnymi oraz gentryfikacyjnymi, która sama w wyjątkowo okrutny sposób padła ofiają ich brutalności, najwidoczniej zagraża stabilności oficjalnych, miejskich dyskursów i polityk. W sposób szczególny grozi też dobremu imieniu samej policji, która, po odnalezieniu pięć lat temu zwłok spalonej w lesie kabackim działaczki, dziwnie opieszale badała sprawę jej morderstwa. Instytucja, której głównym zadaniem jest obrona interesu kapitału przed interesem społecznym nie lubi, gdy ktoś jej przypomina o jej największych grzechach – najbezpieczniej takie działania od razu spacyfikować i skryminalizować. Dziwi nas jedynie stopień bezczelności policji – która zamiast próbować zamieść pod dywan swoje kuriozalne postępowanie, szczyci się nim wystosowując na swoich stronach internetowych absurdalne, pełne kłamstw oświadczenia.

W zwiazku z tym pragniemy odnieść się do zawartych w tych oświadczeniach kłamstw – abstrahując już od (dla nas zabawnego) tonu policji, która chwali się schwytaniem dwóch osób z szablonami i sprejami jakby co najmniej rozbiła mafię wołomińską. Po pierwsze, wbrew temu, co oświadczają funkcjonariusze, nie doszło do żadnego pościgu – policjanci podjechali nieoznakowanym Fiatem Panda i ospałym krokiem otoczyli dwójkę aktywistów, jakby umyślnie prowokując do ucieczki – co motywowałoby późniejsze zatrzymanie i przeszukania. Funkcjonariusze dysponują zapewne zapisem z miejskiego monitoringu, śmiało więc mogą sobie przypomnieć jak było naprawdę. Komiczne są także wyceny szkód – napis farbą akrylową formatu A4, na pokrytej ciemną farbą elewacji został wyceniony na 900 złotych. 
Akcja piętnująca zaniedbania policji w sprawie o morderstwo warszawskiej działaczki kończy się sledztwem surowszym i bardziej skrupulatnym niż samo dochodzenie w kwestii morderstwa. Funkcjonariusze głęboko się mylą, jeśli liczą że podobne represje zniechęcą ruch wolnościowo-równościowy do walki o sprawiedliwość społeczną. Hasło „niech płoną znicze i komisariaty” brzmi wyjątkowo niewinnie w porównaniu z codzienną przedmocą państwa prawa. A w odniesieniu do wszystkich działań, jakich policja (nie) podjęła w związku z morderstwem Jolanty Brzeskiej jest wciąż aktualne i pozostaje w mocy. 
Walka trwa!

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *